Elvis Żyje #3

…Wypił ostatniego drinka i poszedł za tymi dwiema kobietami. Zaufał im, tak jak Alice, Debby, Veronice oraz Susan z poprzednich wakacji… To było w Puerto Rico na wyjeździe służbowym. Jak to mawia Elvis wszystko zawsze zaczyna i kończy na “s”.

Jednak szybko zszedł na ziemię, opuścił wspomnienia wywołujące erekcję i stanął przed luksusowym hotelem. Budynek miał pięć gwiazdek, nowe znajome- maksymalnie cztery. “Zarezerwuj sobie pokój na nasz koszt!”- rzuciła Charlotte w jego stronę. Bez zastanowienia spojrzał na recepcję i ruszył… Cała trójka miała spotkać się na dole, za dwie godziny. Miał wymagania co do pokoju. Dostał małżeńskie łoże, balkon z popielniczką i wannę na dwie osoby. “Ale i wymagania”- pomyślał recepcjonista patrząc w tą przepitą mordę. Wszedł do pięknego, przytulnego pomieszczenia. To dziwne uczucie. Pachniało cytryną i miętą. Zasłony lekko opadały na marmurową podłogę. Migała lampka 50 calowego tv. Przed sobą miał drzwi na duży balkon. Ucieszył się, że chociaż raz dostał to o co poprosił. Otworzył i miał bajeczny widok na plażę Long Beach. Niczym scena z “Żar Tropików”… oddychał, oddychał i czerpał radość. Zaczął tańczyć, przeskakując z nogi na nogę, klaskał w dłonie. Uniósł wysoko ręce i coś mruczał w stylu latino. Zwariował i oddał się tej chwili. Krzyczał     “Panama aje, panama panama , panama aje aje”. Po czym padł na łóżko i usnął.

Tylko dźwięk otwieranego piwa lub stukanie do drzwi zerwałoby go z łóżka. Tym razem było to drugie. Zaspany i nieświadomy otworzył w szlafroku. Były to Charlotte i Olivia. W tej chwili wyglądały na pełne pięć gwiazdek. “Proszę wchodźcie”- powiedział i zaprosił wyrafinowanym gestem. Były 2 krzesła i łóżko. Kobiety zdecydowanie rozsiadły się na krzesłach zakładając nogę na nogę. Robił to mnóstwo razy. “Czego się napijecie?”, “Na co macie ochotę”… W mini barze był jakiś gin i torebka z lodem. Kazał paniom poczekać i poszedł do kuchni. Połączył gin z lodem, dolał soku z winogron i miał podawać miksturę… gdy się zawahał. Przypomniał sobie o białym proszku, który dostał razem z cygarami na targu. “Są takie dla mnie miłe i urocze, to będzie prezent ode mnie”- powtarzając w myślach wsypał do obu szklanek. “Voila, na zdrowie”. Siedzieli w trójkę, oglądając teledyski w tv podziwiając obfite ciała meksykanek. Drink, dwa, sześć. Zaczęło robić się wesoło. Rozmowy o pogodzie zmieniły kształt na rozmowy o pogodzie ciała. O Słońcu na dekolcie i burzy z piorunami nad udami. O malinowych ustach i szorstkich dłoniach. O mokrych plecach po ulewie i suszy w gardle zaraz po. O galopie koni i spaceru we dwoje krok za krokiem. O życiowym szczęściu i wietrze w oczy. O miłości i seksie. O seksie i miłości. Rozmawiali nie zmieniając miejsc. Było im dobrze w swoim towarzystwie. Otwierali się jak książka, strona za stroną bez ślinienia palca. Kończąc piwo Elvis uśmiechnął się “Moje drogie co powiecie na grę w… butelkę?”. ” Przecież jest nas tylko trójka, to nawet nie do pary” odpowiedziały zdziwione. “Mamy wakacje i taka chwila już nigdy się nie powtórzy, zaufajcie mi”. Namówił. Włączył w telefonie Ocean Drive, otworzył drzwi na balkon. Zachodzące słońce dołączyło do zabawy. Rzucił trzy poduszki na podłogę i zaczęli. Pierwsza kręciła Charlotte. “Trzy, dwa, jeden i już”… kręci się, kręci, coraz wolniej… butelka zatrzymała się pomiędzy nią a nim. Powtórka. trzy, dwa, jeden go! Wypadło na zaskoczoną Olivię. Teraz kręci Elvis. Rozkręcił mocno. Minęło 10 sekund i butelka wskazała… Charlotte. “Nie zrobię tego” powiedziała, po czym rzuciła się na Olivię. Zaczęła całować szyję i gryźć uszy. Elvis nie wierzył w to co widział. “Chyba zaczęło działać” pomyślał. Olivia ciągle się śmiała. Chyba nie docierało do niej co może za chwilę się wydarzyć. Charlotte zaczęła masować jej uda i mówiła “Elvis, Elvis”. Była w seksualnym amoku. Wszystko nabierało szybkiego tempa, aż nagle otworzyły się drzwi i wszedł…

Łukasz Rożewski

Twórca

ŁUKASZ JEST AUTOREM REDVOUX.PL. REALIZUJE SIĘ PISZĄC ARTYKUŁY, TWORZĄC NA YOUTUBE, PROWADZĄC KONSULTACJE. JEST OBSERWATOREM LUDZI, DLA KTÓRYCH TWORZY I ICH WSPIERA.

Brak Komentarzy

Wyjdź i Odpowiedz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.