Elvis Żyje #2

Czyje to oczy? Spojrzał w lustro na zapleczu. Sześćdziesiąt sekund, minuta, dwie.. ocknął się. Zimny, podchmielony wzrok należał do niego. Miał go co wieczór, co rano, całą dobę. Nie rozstawali się. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Wyszedł wolnym krokiem z baru w stronę znajomej plaży. Słońce niezdarnie wschodziło nad Long Beach. Czuł się jak u siebie. Urodził się tutaj Nicolas Cage, to był jego wewnętrzny motywator. Do picia, rozkochiwania dojrzałych kobiet i zabawy w pisanie. Woda miała około 20 stopni. Był lipiec. Poranne ptaszki zajmowały miejsca przy brzegu, fundując sobie szczyptę opalenizny. Lekki wiatr, orzeźwiające powietrze i ciężki oddech nocnych wojaży. Kurtkę skórzaną zarzucił na ramię, obuwie trzymał w dłoni, ruszył przed siebie. Był głodny, niewyspany, napalony- szczęśliwy. Nie miał nic, albo miał wszystko. Minął dwie kobiety smarujące sobie plecy olejkiem. Miały około czterdziestu lat. On miał seksualny vajb. Postanowił się nim podzielić. “Cześć słońce”- powiedział do brunetki. Nie zwróciła na niego uwagi. Druga, blondynka zapytała “Co słychać?”. Doskonale wiedział, że ten dialog nie wróży nic dobrego. Dosiadł się i przedstawił. Śmiały się z jego imienia i przepitych rysów twarzy. On podziwiał rysy ich talii, biustu, ust, stóp i… duszy. Był dupkiem, łajdakiem, ale miał ciepłe spojrzenie. Zaproponował nowym koleżankom drinka, zgodziły się. Trzysta metrów obok znajdowała się knajpa. Przykryta słomianym dachem, otoczona palmami. Przed sobą miał wybór mocnych trunków, pod sobą miękki, ciepły piasek. Wybrał ulubiony drink Long Island Iced Tea, który często występował w amerykańskich filmach i serialach. Przyrządzenie zajmowało kilka minut… kieliszek wódki, tequili, ginu, rumu, curacao i 1,5 kieliszka soku z cytryn  z cukrem wymieszane w shakerze razem z lodem. Wlane do wysokiej szklanki, całość dopełniona coca – colą. Ozdobione plasterkiem cytryny. Zamówił sześć. Niczym kelner z tacą alkoholi wrócił do Charlotte- brunetki i Olivii- tej brzydszej. Dochodziła dziesiąta am. “Nie jest ważne co się pije, ale z kim się pije. Wypijmy więc za zdrowie wszystkich obecnych”- spojrzał w oczy paniom, z szyderczym uśmiechem zbliżył kieliszek. To był jego pierwszy kontakt fizyczny. Barman dotrzymał słowa. Za dziesięć dolców włączył muzykę. Z głośników dobiegał Corey Hart. Nieznajome piły wolno, dbały o reputację-on nie. Wypił trzy, był spragniony kropli alkoholu na języku, flirtu albo odwrotnie. Zaczęło iskrzyć. Dowiedział się, że przyjechały na urlop. Są po rozwodzie. Mieszkają w hotelu obok. Są dopiero drugi dzień. Lubią statecznych mężczyzn z zasadami i są wydepilowane. O sobie nie opowiadał zbyt wiele. Jedna z jego zasad brzmi “Nie wykonuj niepotrzebnych ruchów”. Namówił Charlotte na nawilżenie jej ciała olejkiem. Położyła się na brzuchu, na kocu z napisem “Born in the USA”. Miał zamiar sprawić, że narodzi się po raz drugi. Silne, szorstkie dłonie i jego wyobraźnia to nieoceniony duet. Nie raz ratował go z miłosnej opresji… Nałożył niewielką ilość płynu i dotknął jej aksamitnej skóry. Nie spieszył się. Mieli dużo czasu. Dookoła było pusto, nie było rywali- czuł się dominującym samcem. “Odpręż się, zaopiekuje się Tobą”. Olivia pobiegła pozbierać to co wyrzuciła woda. Zostali sami. Okrężnymi pewnymi ruchami napierał na jej kark. Skóra nabierała temperatury. Zaproponował rozpięcie stanika. Zgodziła się. Przysypiała. Masował od pasa w górę, dotykając stanowczo i za mocno. Koc zaczął powoli zapadać się w piasku. Elvis tracił świadomość. Coś zaczęło nim kierować. Oblizał usta dwa razy. Zaczął szybciej oddychać. Tracił swój dystans. Zmniejszał strefę komfortu. Był coraz bliżej. Stawiał stemple końcami palców, rysował małe domki na jej ciele, drapał wzdłuż kręgosłupa, czuł się jak u siebie. Wmówił sobie, że Charlotte zaczęła mruczeć. Bez pytania dotknął stóp, twardych pięt, spracowanych łydek i przetartych ud. Polał olejkiem ten tort. Wiatr usypiał, muzyka rozluźniała, słońce posypywało ciepłem jak ranę sól. Zauważył mały tatuaż na kostce. Przypominał zdechłego motyla. “Na wszelki wypadek będę go omijał bo jeszcze spierd*li”. Czas zawisł w powietrzu, na ziemie sprowadziła go biegnąca Olivia. Uzbierała trzy muszelki, kapsel od piwa i patyk w kształcie pistoletu. “Wstawaj Charii, zbieramy się”- obudziła koleżankę. Brunetka była odprężona, miała dziecięcą ciekawość życia. “Gdzie idziecie?”- zapytał. “Wracamy do hotelu na obiad, jesteś głodny?”. Wypił ostatniego drinka i…

Łukasz Rożewski

Twórca

ŁUKASZ JEST AUTOREM REDVOUX.PL. REALIZUJE SIĘ PISZĄC ARTYKUŁY, TWORZĄC NA YOUTUBE, PROWADZĄC KONSULTACJE. JEST OBSERWATOREM LUDZI, DLA KTÓRYCH TWORZY I ICH WSPIERA.

Brak Komentarzy

Wyjdź i Odpowiedz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

© Redvoux.pl Łukasz Rożewski 2019